poniedziałek, 21 czerwca 2010

Nowy Szeryf

Dawno nie pisałem, ale ani ochoty nie było,  ani nic takiego się nie działo, żeby opisywać. Ale kilka dni temu nadeszły zmiany.

Jak co kilka lat musimy wybrać nowego szeryfa. To znaczy nie tak, żeby ktoś nas zmuszał, co to to nie. Ale każdy musi oddać swój głos, bo w łeb zarobi. Nie musimy zresztą wybierać nowego szeryfa, możemy i tego starego wybrać ponownie, jak nam się podoba. W zasadzie: dokładnie, jak nam się podoba. To znaczy mnie, Gahowi, Onufremu, Silverowi, Nicktowi i jeszcze paru innym.


Wybory muszą się odbyć, bo dostajemy na nie kasę od jakiegoś tam Waszyngtona. Kilka lat temu nie wszyscy głosowali, bo właśnie w tym czasie po sąsiedzku był cyrk. Ponieważ tym razem chcieliśmy pełnej demokracji, cyrk sprowadziliśmy do naszego miasta, żeby wymówek nie było.

Wybraliśmy w saloonie kandydatów, żeby wybór jakiś był demokratyczny, jak to mawia pastor. Ośmiu sobie wybraliśmy, w tym pięciu tak beznadziejnie bez wyrazu, że w oczywisty sposób na odstrzał. Jednego takiego aspirującego, co to po wyborach będzie za nowym szeryfem kaburę nosić, i dwóch głównych.

Ponieważ taka była potrzeba, to napisaliśmy im (w zasadzie pastor z Włochatym pisali, bo my jakoś niechętni bylismy) tak zwane programy, czyli takie teksty mówiące, co oni myślą o świecie i co by zmienili po wyborze.
trzeba było lekko cenzurować, bo pomysły Włochaty miał jakieś takie rewolucyjne. Taki przykład pomysłu Włochatego: "Po wybraniu mnie na nowego Szeryfa, wszystkim się będzie żyć lepiej, bo będą niższe podatki". Wiadomo, że na niego by głosowali, ale obniżać podatki? A z czego będziemy sobie spokojnie żyć?

W każdym razie rozdaliśmy w mieście kartki do głosowania, uprzednio przygotowane, żeby pomyłek jakichś nie było i w niedzielę do saloonu z tymi kartkami nasi kochani mieszkańcy przychodzili. Wrzucali je do beczki, którą przygotował Onufry, a potem my liczyliśmy, kto więcej głosów dostał.

Na szczęście tak sobie to zaplanowaliśmy, bo się okazało, że na miastowego głupka sporo osób zagłosowało i była szansa, że mógł wygrać.

Na wszelki wypadek, oprócz zamiany kartek, zastrzeliliśmy łobuza z jego winy, w samoobronie.

Za kilka dni zrobimy drugą turę wyborów, już bez niespodzianek. Ma wygrać Jasio Wędrowniczek, a zastępcą będzie Nickt. W ten sposób za jednym zamachem załatwimy sprawę kasy od Waszyngtona i na kolejne lata będziemy mieć spokój, bo Jasio powędruje, a miastem zarządzi Nickt.

Czyli jak do tej pory.

2 komentarze:

  1. powrót w dobrym stylu, tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. gdgdfgsgdfsgdfgsgfgdfsgsrgesrgsrreeryt78

    OdpowiedzUsuń na zawsze